Kontakt

Prowadzący

Nazywam się Tomasz Szczęsny i od 8 lat nauczam medytacji Szczelinka.

  • Metoda medytacji Szczelinka powstała w październiku 2017 roku.
  • 14 kwietnia 2018 odbył się pierwszy warsztat Szczelinki.
  • Od tego czasu prowadzę zajęcia, warsztaty i odosobnienia, podczas których nauczam tej metody.
  • Jestem również Mistrzem i Nauczycielem Reiki. Więcej o Reiki możesz przeczytać tutaj: reiki.info.pl.

Droga do Szczelinki

Moja droga nie zaczęła się od jednego momentu — była procesem dojrzewania, który trwał około 20 lat.

Na wczesnym etapie spotkałem Reiki.

4 listopada 2001 roku mój Mistrz i Nauczyciel, Marian Bartkowiak, inicjował mnie na pierwszy stopień. Miałem wtedy 19 lat. Po latach praktyki (prawie 18 lat), 5 października 2019 roku, zostałem inicjowany na Mistrza Reiki.

Przez ten czas uczestniczyłem w wielu medytacjach, warsztatach i praktykach duchowych. Z czasem narodziła się we mnie jedna, bardzo prosta, a zarazem wymagająca idea:

Czy możliwe jest być w absolutnym Teraz? Takim Teraz, w którym nie ma już żadnej domieszki — żadnego komentarza umysłu, żadnej myśli, żadnego wyobrażenia.

Próbowałem.

Siadałem i mówiłem sobie: teraz nie będę myślał — po prostu będę.

I za każdym razem pojawiały się myśli. Czysta siła woli nie wystarczała.

Szukałem dalej.

Praktykowałem metody religijne — modlitwy, kontemplację.

Próbowałem też świeckich technik medytacyjnych.

Każda z nich odsłaniała coś wartościowego, lecz żadna nie prowadziła mnie do tego, czego naprawdę szukałem.

Moje poszukiwania zaprowadziły mnie na odosobnienie w Tyńcu, do klasztoru Benedyktynów niedaleko Krakowa.

Tam praktykowaliśmy szczególny rodzaj modlitwy — powtarzanie jednego świętego zdania, aż umysł zaczyna się wyciszać i pojawia się stan kontemplacji. Dawało to efekt wyciszenia, a nawet słodyczy w sercu, ale nie dawało tego absolutnego Teraz, którego szukałem.

W pewnym momencie postanowiłem odejść od ustalonej formy.

Zacząłem eksperymentować.

Wracałem do metod, które wcześniej nie działały — lecz teraz patrzyłem na nie inaczej.

Kluczowa okazała się powtarzalność i rytm, którymi wtedy byłem przesiąknięty, a zastosowanie ich do innej praktyki zmodyfikowało ją na tyle, że zaczęła działać. Warunki ogólnego wyciszenia i odosobnienia też odegrały ważną rolę w tym odkryciu i pomogły dostrzec coś, co wcześniej mi umykało.

To był spektakularny moment. Wejście w absolutne Teraz.

Pojawiła się ogromna różnica między tym, co znałem wcześniej, a tym doświadczeniem.

Pamiętam, że po zakończonej medytacji ciężar mojego ciała, zamiast spoczywać na poduszce, był uniesiony przez mięśnie moich ud w górę. Mimo że to musiało trwać wiele minut i powinienem być tym zmęczony, nie czułem żadnego zmęczenia. Byłem pełen energii. Wiedziałem, że wydarzyło się coś ważnego.

Tę metodę nazwałem Szczelinką. Jest to metoda medytacji, która nie wymaga odwoływania się do żadnej religii ani filozofii. Po tych latach praktyki i nauczania mogę potwierdzić, że w tej Szczelince, pomiędzy myślami, jest do odkrycia ogromna głębia i sens życia.

Jakiś czas później ktoś zauważył we mnie zmianę.

Zapytał: co się wydarzyło?

Opisałem metodę — krótko, zwięźle.

Byłem przekonany, że to wystarczy.

Po dwóch tygodniach zapytałem o efekty.

Odpowiedź mnie zaskoczyła: nic się nie dzieje.

Poprosiłem tę osobę, aby opisała swoją praktykę.

I wtedy zobaczyłem — subtelny, ale kluczowy błąd.

Zrozumiałem, że to, co dla mnie stało się oczywiste, dla innych wcale takie nie jest.

Że potrzebne jest głębsze wprowadzenie.

Spotkaliśmy się.

Potem kolejne osoby zaczęły pytać.

Zaczęły się rozmowy, spotkania, warsztaty…